niedziela, 19 października 2014

Studiowanie

Poradziłam sobie, Maja poradziła sobie beze mnie, a inni poradzili sobie z Mają. Pierwszy weekend na studiach uważam za sukces. Zajęcia są ciekawe (no może poza filozofią, która mnie w ogóle nie kręci, ale zaliczyć ją trzeba). Na wprowadzeniu do pedagogiki ułożyło mi się w głowie kilka myśli, z których być może stworzę interesujące posty na tego bloga. Nauka moją inspiracją! Tym kierunkiem trafiłam w sedno swoich zainteresowań, myślę, że spełnię się zawodowo :) 

Zgłosiłam się na starostę grupy (nie ma to jak z własnej woli dokładać sobie obowiązków), myślę że w ten sposób popracuję nad swoją nieśmiałością. Na razie idzie mi bardzo dobrze, jestem chyba jedną z bardziej zaangażowanych w studia osób. 

Życzę wszystkim wielu sukcesów wychowawczych, a teraz idę odpoczywać :)





piątek, 17 października 2014

Testowanie- Zestaw butelek antykolkowych EasyStart owoce

Miesiąc temu zgłosiłyśmy nasz blog do konkursu BlogoSfera i zakwalifikowałyśmy się :) Dziś przyszła pezesyłka z firmy Canpol Babies, zawierała ona trzy butelki EasyStart z serii owoce.

Maja z entuzjazmem przyjęła przesyłkę



Butelki mają kolejno 120, 240 i 300 ml. Do każdej butelki dołączony jest smoczek i dysk uszczelniający. Butelki są bardzo ładne, nam najbardziej do gustu przypadła najmniejsza, czerwona (wiadomo jej rozmiar odpowiada porcjom mleka zjadanym przez Maję, a kolor jest "dziewczyński").
Szybko wysterylizowałyśmy butelki i sprawdziłyśmy jak się pije :) 



Butelki są antykolkowe, przy ssaniu wyraźnie można zauważyć odpowietrzanie smoczka. Butelki swoim kształtem pozwalają na łatwe trzymanie ich w dłoni, są też bardzo lekkie. Noszą na sobie przyjazne, kolorowe obrazki z owocami. Maja szybciutko i z przyjemnością opróżniła swoją buteleczkę do dna. 

120 ml
240 ml
300 ml

Dodatkowym plusem butelek jest to, że pasują do mojego laktatora z firmy Lovi, czasami ściągam dużo mleka na raz i bardzo przyda mi się butelka o pojemności 300 ml.

Jesteśmy zachwycone naszymi nowymi butelkami, spełniają one nasze wszystkie wymogi (praktyczne i estetyczne), bardzo dziękujemy firmie Canpol Babies za możliwość wypróbowania ich.

Wszystkich Was zachęcamy do czynnego udziału w konkursie BlogoSfera, my nie spodziewałyśmy się, a udało Nam się, w tym miesiącu szukani są blogerzy do testowania mat edukacyjnych z pozytywką "dżungla" :)


czwartek, 16 października 2014

Dobre nowiny

Muszę się  z wami podzielić dobrymi wiadomościami,  dziś po ponad miesiacu, z naprawy wrócił mój drugi laktator i w końcu by ściągnąć 150ml na dwa laktatory wystarcza mi 7 minut. To 13 minut zaoszczędzonego czasu :) Dostałam też maila z canpolu, że jutro w końcu dostarczą butelki do testowania,  nie mogę się doczekać. Dziś też  dokonałam radykalnych zmian, ściełam moje włosy na krótko :) nawet nie bolało, chciałam je jeszcze przefarbować na rubinowo, ale kolor nie złapał i rubinowe mam obecnie tylko odrosty. Zaczynam nowy rozdział w moim życiu i chcę być tetaz zupełnie inna,  pomyślałam że jak przystało na kobietę,  zacznę od fryzury.  Lubię nową mnie :)

Ja, matka-studentka :)

Plotki z naszego życia

Wielkimi krokami zbliża się sobota, pierwszy dzień moich studiów, obrałam kierunek "pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna". Ostatnio zastanawiałam się czy to dobry wybór, czy dam radę wprowadzać dzieci w świat edukacji. Ja, dzięki moim nauczycielom, kochałam szkołę. Chciałabym w przyszłości w taki sposób uczyć, by zarażać tą miłością.

Dzieci, z tego co słyszę, są jednak coraz gorsze. Ostatnio mojego siedmioletniego kuzyna dotkliwie pobiło dwóch kolegów z klasy, jeden trzymał, a drugi wymierzał ciosy. Słyszałam też, że dzieci z niespotykaną swobodą, posługują się słowami takimi jak "gówno", czy innymi równie przyjemnymi. Strasznie jest mi szkoda, że tak się dzieje. Pytanie czy jest to wina nauczycieli czy rodziców? Wychowawczynią mojego kuzyna jest ta sama pani, która pełniła tę funkcję, gdy moja siostra uczęszczała do szkoła, wtedy by to nie przeszło, coś dziwnego stało się z polskimi szkołami.

Zbliżająca się sobota napawa mnie też innymi obawami, mianowicie jak M. da sobie radę z Mają, sam, a co gorsze jak ja poradzę sobie bez niej. Nie wiem też jak zorganizuję swoje odciąganie mleka, miałam w planie ściągać w samochodzie, ale silnik mojego laktatora nie daje rady na bateriach i bardzo słabo ciągnie. Chyba w końcu w ruch pójdą moje zapasy z zamrażarki. Cieszę się, że dałam radę karmić ją tak pół roku, w planie był rok, ale już teraz jestem zadowolona. Oczywiście powalczę o te kolejne 6 miesięcy, bo to bardzo ważne dla zdrowia Mai. Mam nadzieję, że będę potrafiła znaleźć czas na naukę, bo z wolnym czasem u mnie bardzo kiepsko.

Na dniach wybieramy się z M. do księdza, chcemy zarezerwować datę ślubu, będzie to 28 sierpnia, rocznica ślubu moich rodziców. Po czterech latach związku czas go zalegalizować, ucieszy to całą moją rodzinę. Zawsze byłam przeciwna ślubom, ale po urodzeniu Mai, zmieniłam zdanie. Nie planujemy przyjęcia weselnego, chcemy zamiast tego wyjechać gdzieś we dwoje. Ja chciałabym do Krakowa, kocham klimat tamtejszego rynku nocną porą, tak potrafię sobie nas wpasować :)

Zdjęcie z rodzinnego albumu, ślub cywilny moich rodziców

To tyle z naszych rewelacji. Planuję wpisy o kaszkach i kleikach, o wierze w życiu rodziny i dziecka, a zmianie priorytetów po porodzie i na kilka innych tematów, zapraszam do czytania.

środa, 15 października 2014

Matka matce wilkiem

Obrazek pochodzi z http://www.tapeta-wilki-snieg-walka.na-pulpit.com/

Na formach internetowcach i grupach "wsparcia" na fecebook'u panuje niepokojąca tendencja, gdy tylko pojawia się temat mleka modyfikowanego (czy ogólnie żywienia niemowląt), jak i leczenia, nietypowych metod wychowawczych czy form spędzania wolnego czasu, w matki jakby diabeł wstępuje i zamiast służyć wzajemnie radą i doświadczeniem, rzucają się sobie do gardeł, ubliżają i poniżają. Dla nich albo jesteś przykładną matką polką albo tą gorszą, wyrodną. I smuci mnie, że tak sprawa stoi. Bywałam na takich forach, chłonęłam wszelką wiedzę, ale nie mogłam patrzeć już na te babskie wojny (takie bywają najokrutniejsze) i zdecydowałam się opuścić to jakże SZANOWNE zgrupowanie wszystkowiedzących mam.

Każda z Nas ma prawo wychowywać własne dziecko jak chce, po swojemu. Nikt nie może nam narzucać swojego zdania i krytykować za nasze decyzje, niektóre nawet od nas niezależne. Należy Nam się szacunek. My kobiety, my matki powinnyśmy sobie pomagać szczególnie. Wystarczy, że pod górkę często miewamy przez naszych partnerów, teściowe i teściów, rodziców. Wystarczy,  że same sobie utrudniamy życie próbując dorównać niedoścignionym wzorcom, że zawsze wymagamy od siebie coraz więcej i więcej.

Ja, kiedy zadaję pytanie, chcę tylko uzyskać odpowiedź, a nie obrywać za światopogląd lub inne metody wychowawcze niż odbiorca pytania. Nie chcę też oglądać cudzych kłótni na forum publicznym, tak się tego nie załatwia, internet nie jest miejscem na tego typu zachowania.

Nie bądźmy jak wilki, a jak wilczyce, które chcą wykarmić swoje młode i pomagają sobie wzajemnie. (Tak to sobie wyobrażam.)


Zdjęcie pochodzi z http://nauka.wiara.pl/


wtorek, 14 października 2014

Temat tabu :)

Kupuję mojemu dziecku ciuszki po 2 zł. I co? Czy jest ono z tego powodu gorsze?

W sieci zapanowała teraz swojego rodzaju moda na handel używanymi ubrankami. Ja często korzystam z serwisu olx.pl, strony internetowej z ogłoszeniami z mojego miasta oraz lokalnych grup sprzedażowych na facebooku. Można tam znaleźć praktycznie wszystko, od zwyczajnych ciuszków, po stroje ludowe dla dzieci i przebrania w stylu miś czy tygrysek. 



Tym sposobem mam dla małej takie ubranka, jakie tylko sobie wymarzę. Wybór firm również jest spory, tak zwane firmowe ubranka kupujemy za grosze. Często kupuję całe zestawy, mamy miewają podobny gust, a ja nie muszę wydać zbyt wiele na podróż do miasta.Nie afiszujemy się jednak z tymi zakupami, bo choć prawie każdy teraz to robi, nikt się nie przyznaje. Taki temat tabu. Nie rozumiem do końca dlaczego, ciuszki takie są bardzo zadbane, czyste i wyprane, a czasami nawet nie były noszone i mają metki. 
Ja wolę zaoszczędzić na jakąś ciekawą zabawkę, która sprawi mnóstwo radości mojemu dziecku, niż ładować 50 zł w śpioszki, bo takie są ceny w sklepach dla dzieci, w zwykłych sieciówkach będzie to około 20-30 zł, na promocji 15 zł, tymczasem używane (często dokładnie takie same) można kupić nawet za 1 zł. Co to jest? I mamy 49 zł dla naszego dziecka lub nawet (choć mamy o tym zapominają) możemy mieć coś dla siebie. W sklepach dla dzieci z matek się zdziera, takie czasy, niestety...


Kiedy moja Maja już wyrasta z ciuszków, które kupiłyśmy, same też wystawiamy je w różnych miejscach i sprzedajemy jeszcze taniej niż kupiłyśmy, nieraz po 20 gr za sztukę, wymieniamy na inne rzeczy lub oddajemy za darmo. Niektórzy unoszą się jednak dziwną dumą. Wystawiłyśmy kiedyś zestaw ciuszków (całkiem fajnych, porządnych) za 25 zł i nikt się nie zgłosił, gdy zmieniłyśmy cenę na 30 zł miałyśmy kilkoro chętnych. 


To, czego nie upolujemy w sieci, dokupujemy w sklepach z używanymi rzeczami dla dzieci, tam jest troszkę drożej niż od osoby prywatnej, ale łatwiej znaleźć to czego się szuka. Ostatnio zakupiłyśmy porządny śpiworek (Maja się bardzo rozkopuje) za 15 zł, w normalnym sklepie ceny śpiworków są zabójcze dla portfela przeciętnego rodzica. Pozostałe rzeczy dokupujemy na wyprzedażach lub dostajemy od rodziny.


Niemowlaczki bardzo szybko rosną, na początku zmieniają rozmiar nawet kilka razy w miesiącu, nie dajmy się zwariować. Istnieje wiele rzeczy, na które możemy wydać pieniądze, zamiast na drogie ubranka, co chwilę.

Apeluję o rozwagę, dziecko o wiele bardziej ucieszy się z zabawki lub zadowolonej (nie martwiącej się o finanse) mamy!









Awaria monitora

Przerwa na blogu trwa, wszystko przez awarię monitora, miga mi tylko od czasu do czasu biały ekran, ktoś wie co się mogło stać?
Wczoraj świętowaliśmy urodziny dziadka Mai :) Majka słuchając opowieści z mojego dzieciństwa, opowiadanych bardzo emocjonalnym tonem przez swoją prababcię, pięknie zaczęła gaworzyć powtarzając po niej głośniejsze i ciche tony, jakby mówiła o czymś bardzo interesującym :) Wszyscy słuchali jej zszokowani, a na koniec głośno się śmiali, zupełnie tak jak po opowieści prababci. Nasza rodzina liczy już cztery pokolenia i jakoś wszyscy dajemy radę pod jednym dachem. Remont strychu, przyszłej siedziby mojej, Marka i Mai,  stoi w miejscu, potrzebujemy około 5 lat, by odłożyć dostatecznie dużo. Jakoś w końcu to ruszy. Trudno pisać na tym komputerze, rozwinę swoje myśli w tym temacie, jak dojdę do porządku z monitorem.

piątek, 10 października 2014

Chorowanie trwa.


Maja dzisiaj jest strasznie niewyraźna, kolejna ciężka noc za nami, budziła się dosłownie co pół godziny. Pomimo, że zaczęłam podawać jej antybiotyk, jest gorzej, doszedł jej lekki kaszelek. To nasza pierwsza choroba, więc lekko panikuję. Cieszę się, że nie gorączkuje, z opowieści mojej mamy wiem, że ja i moje rodzeństwo zawsze przy infekcji mieliśmy gorączkę i strasznie jest dopiero, gdy dziecko słania nam się na rękach. Oby nas to nie spotkało.
Z tego wszystkiego nie mam dziś czasu by napisać coś porządnego. Obiecuję poprawę. 

czwartek, 9 października 2014

Jesienne zarazki


Przyszła do nas jesień,  piękna,  kolorowa i przyniosła pierwsze zapalenie gardła Mai, a wraz z nim pierwszy antybiotyk. 

Na szczęście mała nie gorączkuje, ale za to śpi zajęczym snem, a ja razem z nią,  do tego pobudki na ściąganie mleka i to, że sama jestem przeziębiona, a efekt? Chodzę jak Zombie.  Tata Mai ma drugie zmiany, więc albo śpi albo szykuje się do pracy albo w niej jest, muszę sobie radzić sama, mam nadzieję, że to choróbsko szybko sobie od nas pójdzie i znów będę mogła cieszyć się moją ulubioną porą roku. Lubię ją,  bo sama jestem jak jesień, tak się zawsze czuję. 

Zachęcam do polubienia naszego funpagea :)
https://www.facebook.com/wpadkimlodejmatki?fref=ts

Wprowadzanie stałych pokarmów do diety dziecka

Tak jak obiecałam, postanowiłam opisać wprowadzanie różnych produktów do diety małej :)
Być może wzbudzę u kogoś negatywne emocje, bo wydawać by się mogło, że zaczęłam za szybko, ale Maja cała aż mi się rwała do jedzenia,a od kiedy zjada "normalne" rzeczy, wyregulowała jej się w końcu praca jelit.

Decyzję podjęłam na podstawie kilku symptomów:
1) Maja patrzyła na wszystkich z zazdrością, gdy coś jedli i wyrażała zainteresowanie jedzeniem
2) Maja wkładała do buzi wszystko, co tylko miała w zasięgu wzroku, a na gryzakach ćwiczyła swoje umiejętności
3) Maja łapała za stół, co ponoć w jakiś sposób świadczy o jej gotowości


Czwartym powodem jest to, że karmię ją mlekiem odciąganym i troszkę odciąża mnie to, że mogę podawać jej też inne rzeczy. Nie ukrywam, że przed pierwszym jej posiłkiem bałam się bardzo, martwiłam się, że się zadławi, albo nie da rady połknąć. Kierowałam się zasadą, że ja decyduję co, a moje dziecko ile zje, no i oczywiście nie chodziło nam o to by się najadła, to wszystko miało być tylko smakowaniem. Za pierwszym razem Maja zjadła kilka łyżeczek marchewki ze słoiczka Hipp (dostałam próbkę pocztą). Była bardzo zadowolona, na początku strasznie się dziwiła, że coś może smakować inaczej :)


Przez dwa tygodnie Maja próbowała tylko i wyłącznie warzyw, zjadała około pół słoiczka na raz i codziennie czekała na porę obiadową. Później wprowadziłyśmy soczki, przez tydzień różne smaki podawane rozcieńczone z wodą. Zakupiłyśmy specjalną wodę dla niemowląt w Rossmanie, bo łatwiej nam się zorganizować, kiedy wystarczy, że wyjmiemy potrzebne napoje z lodówki, połączymy ze sobą i podgrzejemy, niż gdybyśmy jeszcze musiały gotować wodę itd.


Po kolejnym tygodniu, wprowadziłyśmy deserek owocowy popołudniu. Maja zawsze ze smakiem zjada serwowane jej owoce. I żywiłyśmy się tak samymi gotowcami przez krótką chwilę. 

Odkryłyśmy, że bardzo ważny w kuchni każdej mamy jest blender. To podstawa.

Zaczęłam gotować dla Mai warzywka z własnego ogródka, a później podaję jej je w formie papki. Podobnie postępuję z owocami, kupuję banany, jabłka, gruszki i serwuję je jej, bez dodatkowych konserwantów, zblendowane i podgrzane :)
Teraz robię dla niej zupki na indyku, zakupiłam pierś z indyka i rozporcjowałam, tak by mieć na kilka razy.Niedługo planuję tak samo postąpić z łososiem, żeby wprowadzić małej raz w tygodniu rybkę.


 Dzisiaj Maja dostała zupkę na indyku, z marchewką, ziemniaczkiem, cukinią, brokułem i groszkiem. Bardzo jej smakowało.


Zupkę zamkniętą w pojemniku trzymam w lodówce i mam w ten sposób obiadek dla małej na dwa dni. Maja zjada już na obiad, w przeliczeniu na słoiczki, jeden słoiczek porcji warzywnej, a później popołudniu jeden słoiczek owoców. Czasami wypija buteleczkę soczku. A wieczorami dostaje kaszkę. O kaszkach opowiem następnym razem, bo to materiał na kolejny post. 

Tymczasem nie zapominajmy, że w pierwszym roku dziecka stałe pokarmy to dodatek i najważniejsze jest mleko matki, jest bazą wyjściową i to ono powinno stanowić główny składnik diety dziecka.



Dzisiaj nastąpiła dla nas CZARNA ŚRODA, musiałam rozmrozić i wylać okolicznym zwierzakom 20 woreczków mleka zamrożonego w czerwcu, bo straciło swój termin przydatności, a nie znalazłam chętnej mamy, której mogłabym to oddać. Na szczęście mam jeszcze bardzo dużo mleka z wakacji i września, w razie kłopotów będę miała co dać Mai.



Jeszcze raz zachęcam do polubienia naszego funpage'a: https://www.facebook.com/wpadkimlodejmatki/





środa, 8 października 2014

Funpage :)

Postanowiłam założyć funpage dla Wpadek młodej matki, by odrobinę rozszerzyć nasze horyzonty, zachęcam do polubienia Nas :)

Adres funpage'a: https://www.facebook.com/wpadkimlodejmatki


Mam nadzieję, że będzie nas coraz więcej :)

KPI - karmienie piersią inaczej

Smutna rzeczywistość mam kpi polega między innymi na tym, że gdy ich pociechy słodko śpią,  one muszą wstawać na nocne ściąganie by utrzymać laktacje na odpowiednim poziomie lub w ogóle.  Ja właśnie jestem w trakcie sesji z laktatorem, a wolną ręką bloguję, łącząc się w bólu wiecznego niewyspania z wszystkimi mamami karmiacymi piersią inaczej :) I tak już niedługo pół roku będzie trwała moja przygoda ze ściąganiem mleka, a na początku wątpiłam czy uda mi się karmić własnym mlekiem choć dwa tygodnie. Jedno jest pewne dla dobra i odporności dziecka warto jest wstawać,  a gdy wyregulujemy naszą laktację, możemy wydłużać nocne przerwy i spać spokojnie, nie martwiąc się o mleko dla naszej pociechy :)
Pozdrawiam wszystkie mamy, które właśnie ślęczą nad laktatorem i życzę dużo wytrwałości :p

wtorek, 7 października 2014

Blogowanie, czyli mama sama w domu

Niedawno Tata M. odkrył naszego bloga, szperał w komputerowej historii i dokopał się do naszej małej tajemnicy, po czym wyśmiał tytuł i zapomniał. Dlaczego mamy małych dzieci tak chętnie blogują? W internecie najłatwiej wyrazić to wszystko, co ma się do powiedzenia, kiedy odkrywamy macierzyństwo. W realnym świecie trudno jest spotkać kogoś, kto wysłucha naszych codziennych opowieści, nowych doświadczeń, zabawnych wpadek, a to jest przecież takie ekscytujące ! ;)

W internecie mamy wolność, tworząc bloga, opisując nasze zmagania, możemy poczuć się jeszcze ważniejsze dla świata, bo przecież nasza opieka nad dziećmi to ciężka praca i warto się podzielić radością, jaką mimo tego przeżywamy.
Ja należę do tych mam, które od porodu są bardzo osamotnione, znajomi mają "ciekawsze" zajęcia, niż odwiedzanie zaganianej i zafascynowanej maleństwem młodej mamy. Cały swój czas poświęcam Mai, a tym co odkrywam bardzo chcę się z kimś podzielić. Dlatego bloguję, to moja odpowiedź na to pytanie.

A co u nas? Ten miesiąc był dla nas BARDZO WAŻNY. Maja wpakowała swoją stopkę do buzi i od tej pory stało się to jej ulubionym zajęciem.
Często spacerujemy, rozpoczęłyśmy też wprowadzanie warzyw i owoców, a wieczorem zawitała do nas kaszka, ale więcej o tym następnym razem, bo to bardzo rozległy temat :)

Maja najbardziej na świecie chciałaby teraz usiąść, będzie to dla Nas wielkie przeżycie :P

Dziś otrzymałyśmy maila z Canpola, że zakwalifikowałyśmy się do testowania zestawu butelek, już nie możemy doczekać się na przesyłkę i sprawdzenie nowego sprzętu.

Konkurs Canpol - BlogoSfera


BlogoSfera zaprasza tym razem do testowania mat edukacyjnych, co wiąże się ze świetną zabawą dla naszych maluchów, ja i Maja (pozytywnie zaskoczone kwalifikacją do testowania butelek) i tym razem postawiłyśmy spróbować swoich sił w konkursie i właśnie zgłosiłyśmy się. 

Chciałyśmy zachęcić również Was do udziału, do testów zostanie wybranych 20 blogów, a na 10-ciu odbędzie się konkurs,w którym będzie można taką metę wygrać, jest to Mata Edukacyjna "dżungla" z pozytywką" i wy możecie spróbować swoich szans! :)

Możecie zgłosić swój blog pod adresem : http://canpolbabies.com/pl/blogosfera/zgloszenie/formularz

A więcej o konkursach przeczytacie tutaj: http://canpolbabies.com/pl/blogosfera/

Zapraszam Was do licznego udziału :)